﻿<title_newspaper="Sztandar Młodych"> 
<title_article="Tak narodziła się spółdzielnia prod. w Feliksowie"> 
<author_1="J. Kraszewski">
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-10-29"> 
<month="10"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Żyło się temu Marciniakowi — jak u Pana Boga za piecem. Miał w swoim gospodarstwie trochę „odłogów”, miał brata rodzonego, który co prawda dawno już zmarł, ale ziemię „użytkował” i w rezultacie „na
koncie” pana Leona figurowało tylko 7 hektarów ziemi ornej. Był więc ten Marciniak „uczciwym i szanowanym” w gminie średniakiem, więcej — był nawet członkiem Rady Narodowej w gminie
Skrzany. Dzban jednak — jak powiada ludowe przysłowie — nosi tak długo wodę, dopóki nie urwie mu się ucho. I tak się kiedyś stało. Prawdę mówiąc — chłopi w Feliksowie już od dłuższego czasu szeptali między sobą. że z tych „odłogów” pan Leon zbiera rokrocznie piękne zbiory, że brat, na którego przychodzą nakazy płatnicze i wymiary obowiązkowych dostaw — już dawno pożegnał się z tym światem i wobec tego pan Marciniak, jako człowiek, który z tej ziemi zbiera plony, powinien także płacić podatki i wykonywać obowiązki wobec państwa z całych 21 ha. Ale długo jakoś nikt się nie ośmielił powiedzieć o tym głośniej. Na szczęście — a na nieszczęście Marciniaka — znaleźli się w Feliksowie ludzie, którzy nie lękali się — pana leonowych „pleców” w gminie. To właśnie zetempowcy pierwsi we wsi odważyli się głośno o machinacjach pana Leona mówić i nawet podobno do powiatu z tym jeździli. Pana Leona oburzało poza tym jeszcze co innego: zetempowcy zaczęli mówić o założeniu w Feliksowie spółdzielni produkcyjnej... Skończyło się to wszystko tak, że pan Leon otrzymał tegoroczne nakazy podatkowe i wymiar obowiązkowych dostaw z całych 21 hektarów ziemi, a przedtem jeszcze rada gminna postanowiła zwolnić go i z zajmowanej funkcji społecznej — zaczęło się dla niego wcale niełatwe i nielekkie życie, zwłaszcza, że odwrócili się od niego nawet najbliżsi sąsiedzi. Az tymi zetempowcami, którzy pierwsi w Feliksowie zaczęli „psuć opinię” panu Leonowi (bo o nich chcemy dziś przede wszystkim opowiedzieć) było tak: Koło zetempowskie w Feliksowie powstało już chyba ze dwa lata temu. 

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
